Claudia & Partick – wesele i sesja plenerowa z jeziorem w tle
Luty 2, 2019
Joanna i Adam – ślub na tarasie i wesele w Pałacu w Wąsowie
Marzec 5, 2019

Agnieszka i Tomek – ślub na pełnym luzie w ogrodzie i sesja plenerowa w Karkonoszach

Kiedy Para rozpoczyna rozmowę o ślubie od listy tego, czego nie są wstanie zaakceptować… i kiedy okazuje się, że tak na prawdę niewiele jest rzeczy, które mogłyby zadowolić obie strony…

Kiedy od samego początku ustalają, że nie chcą w tym dniu, aby ograniczały ich jakiekolwiek zaplanowane punkty przyjęcia… i na dodatek planują je zorganizować w ogrodzie rodziców…

I gdy na dodatek piszą Ci o tym, opowiadając swoją historię w długim mailu… a tym masz w tym terminie zaplanowane wakacje…

Nie pozostaje nic innego, jak uwierzyć, że niektóre rzeczy nie dzieją się bez powodu i wszystko ma swój czas i miejsce pod słońcem.

Wierzymy w coś takiego jak siła przyciągania i właśnie w tym momencie rozpoczyna się nasza historia z Piąteczkami – czyli Agą i Tomkiem.

Zawsze staramy się Wam powtarzać, że w dniu ślubu najważniejsze jest to abyście byli sobą.

Jest to tak osobiste i indywidualne wydarzenie, że wielką szkodą byłoby w tym dniu, gdyby obyczaje czy inne czynniki miały odbierać Wam prawo do przeżycia tego zwyczajnie na swój sposób.

Przykładem na to, że jest to możliwe są właśnie ONI!

Piękny, lipcowy dzień… Ona ma na sobie błękitną sukienkę, a On skarpetki w parówki. Zbierane o poranku polne kwiaty do bukietu, zestaw gier planszowych, i piwo chłodzące się w stawie… Prawdziwe wegańskie muffinki i najpyszniejszy ślubny tort pieczony przez mamę.

Nie można sobie chyba wyobrazić nic piękniejszego!

Wciąż czujemy ten klimat… to parujące powietrze.

Przysięga pod gołym niebem i przyjęcie, bez planu, pośpiechu, bez rutyny.

Zobaczcie sami, jak cudowne mogą być takie imprezy:

Od samego początku wiedzieliśmy, że marzą o sesji w górach, to tam się w końcu poznali. Na górskim szlaku. Wiedzieliśmy też, że logistycznie wcale nie jest to takie proste do zorganizowania. Do Karpacza wybraliśmy się w środku upalnego lata. My oczywiście w średniej kondycji fizycznej, Oni – górołazy z krwi i kości. Noc spędziliśmy w schronisku nad Małym Stawem i z rana zrobiliśmy makijaż i w drogę! Było ciepło – mówiąc delikatnie, ale nade wszystko było PIĘKNIE! Góry mają w sobie ogromną moc!

Patrzyliśmy na Nich i na to co było wokół i czuliśmy, że to wszystko stapia się ze sobą, zespala, współodczuwa..

I ta radość… i miłość… i czułość…

Wszystko ze sobą grało, a w tym  gdzieś byliśmy my… i tak powstały te kadry!

Makijaż: Perfect View

Kwiaty, wianek, florystyka: Świeżo Cięte

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *